niedziela, 22 sierpnia 2010

ANKIETA I CANDY @@@@@@@@

Zastanawialam się ostatnio jakie są przyczyny tego ,że zaczynamy tworzyć ? Pewnie każda z nas ma swój powód ,dlaczego zaczęła to robić. Fascynacja rękodziełem , radość z tworzenia czegoś wspaniałego, niepowtarzalnego własnymi rękami - to na pewno jedna z przyczyn , ale gdzieś głębiej tkwią inne przyczyny
   W pewnym wieku nasze już dorosłe dzieci uciekają z domu , nie mamy już tyle obowiązków , więc chcemy jakoś zapełnić wolny czas ,żeby nie siedzieć przy oknie i  czekać kiedy nasza latorośl    nas odwiedzi . Kobieta w ciąży , czeka na swoje maleństo i zaczyna tworzyć dla niego może buciki z wełny , może maluje łóżeczko , które dostała od koleżanki i tak zaczyna interesować się rękodziełem. Czasem nasza sytuacja w pracy , czy w domu jest  "nie do wytrzymania " , bardzo stresująca , która może skończyć się nawet depresją . Co w tej sytuacji robić , żeby nie zwariować ? , ano zająć czymś ręce i głowę , zapomnieć chociaż na chwilę o swoich problemach - i tak zaczyna się nasze dłubanie .....  A może brakuje pieniędzy  i tworzenie naszych dzieł stanowi dodatkowe źródło dochodu ?

    Tak , są różne przyczyny naszych działań twórczych. Jestem bardzo ciekawa co Was pchnęło na tę drogę ? Proszę , drodzy moi Goście wypełnijcie ankiety szt.2 , w pierwszej można zaznaczyć więcej niż 1 odpowiedź , od razu będzie widać wyniki ankiet . Oczywiście ankiety są anonimowe .

Z góry pięknie dziękuję wszystkim uczestnikom !!!  i proszę o komentarze na ten temat , jeśli któraś z Was chciałaby podzielić się ja to było ? dlaczego zaczęła tworzyć swoje prace. 
Żeby zachęcić Was do wypowiadania się na ten temat , oglaszam CANDY   dla  osób , które wpisza pod tym postem swoje komentarze .  Zasady , takie jak zawsze :
-   wpis pod postem
-  link na bocznym pasku na swojej stronie /blogu/
Nagrodami będą : mix serwetek , oraz chustecznik  drewniany do ozdobienia , a losowanie 30 września!ZAPRASZAM

84 komentarze:

  1. Uwielbiam coś robić w wolnym czasie.... czasem pada na deco :) jest to super sprawa jeśli się nie ma super zdolności plastycznych, a innym razem książka, szydełko lub nawet ploteczki z koleżankami, .... :) dużo tego, ale ważne, aby nie marnować czasu w tak krótkim życiu jakie mamy.

    pozdr - buziaczki ela

    OdpowiedzUsuń
  2. może dlatego żeby pozostawić swój ślad na ziemi
    nie każdy będzie Matejko
    ...ale miło będzie jak potomkowie powiedzą z dumą
    -"ten obraz malowała prababcia Zosia"

    OdpowiedzUsuń
  3. Witaj Basiu fajnie,że podjełaś ten temat. Zaczełam bawić się w deco, bo od pierwszej zaczeły mi się podobać rzeczy zdekupazowane.
    Trwa to już naprawdę długo i myślę, że jest to nieuleczlne,.Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Najpierw uczyłam się od mamy i babci szydełkowania, robienia na drutach i haftowania - obie spędzały na tym dużo czasu, a babcia miała chyba w tym kierunku duży talent.
    Ja zaczynałam jeszcze w przedszkolu ;-), ale naprawdę dużo czasu zaczęłam poświęcac od jakichś 4-5 lat. To tak ucieczka od bolączek dnia codziennego - może aż do przesady, ale cóż począc ;-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Chciałabym, żeby moj dom był ciepły, przyjazny, zachęcał do wejścia i zostania na kawce...od zawsze interesowało mnie dekorowanie, hand-made-cosie, mama nauczyła robótek ręcznych, szycia, nadal mnie dopinguje...to czas dla mnie, dla moich pasji, bo przy dwójce maluszków często młode mamy zapominajś o sobie, a ja chcę, żeby moje dzieci mialy spełnioną zadowoloną z siebie mamę z pasją i żyły w prawdziwym, ciepłym domu. To dla nich, dla mnie, dla męża....

    OdpowiedzUsuń
  6. Dawno,dawno temu uczyli w szkole szydełkowania, haftowania, szycia,robienia na drutach... W domach mamy, babcie, ciocie zawsze coś dziergały... Tatusiowie, dziadkowie, wujkowie mieli swoje zajęcia - stolarstwo, szewstwo, plecionkarstwo...
    I tak to się zaczęło... Żeby mieć coś ładnego - trzeba było samemu sobie zrobić. A kilka lat temu odkryłam, że "robótkarstwo" dobre jest na skołatane nerwy i depresję...
    A na dodatek można poznać inne osoby z takim samym podejściem do życia i robótek :)

    Pozdrawiam - ZUZA

    OdpowiedzUsuń
  7. A mnie nauczyła mama, a potem były zajęcia ZPT w szkole podstawowej. Zaczynałem od haftu krzyżykowego i długo było tylko to. Potem doszło szydełko, a gdy dostałem łącze internetowe zacząłem poznawać inne techniki i jakoś tak leci. A robię - bo lubię, bo to pozwala mi zapomnieć o kłopotach, zrelaksować się i wyciszyć, bo uwielbiam uśmiech ludzi, których od czasu do czasu obdarowuję moimi wyrobami :) A ostatnio z potrzeby finansowej też, ale to raczej dodatek do tego co się robi - na przyszłe inwestycje ;)

    Mała uwaga co do ankiety wiekowej - osoba taka jak ja , mająca 30 lat, nie wie w którym miejscu wstawić punkcik ;) W dwóch miejscach są okrągłe liczby ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. przykro mi ,ale nie ogę już zmienić tej ankiety, na przyszłość będę uważniejsza

    OdpowiedzUsuń
  9. Basiu... jakże bym mogła nie ustawić się w kolejce:) staję zatem i czekam:) a ja jako dziewczę młode robiłam na drutach, potem szyłam na maszynie mojej prababci (stary ogromny Singer), potem był zastój, po maturze haft mnie nieco trzymał, w ciązy namiętnie haftowałam (tylko na kanwie) ;), potem digiscrap, decoupage i kartki... co dalej? nie wiem:)

    OdpowiedzUsuń
  10. A ja chyba po prostu lubię chyba dłubać - zostało mi to ze szkoły i w dodatku jest świetną odskocznią od codzienności :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Oczywiście staję w kolejce również. Hmm...ja muszę mieć wypełniony czas, muszę mieć zajęcie, może to dla mnie też forma odskoczni.

    OdpowiedzUsuń
  12. Zostałam zarażona decoupagem 3lata temu i choroba trwa nadal.Mało tego- postępuje dalej bez widoku na wyleczenie.Jest to moja odskocznia i sposób na spędzenie wolnego czasu po pracy.Przy okazji-tworzysz wspaniałe rzeczy.Pozdrawiam!AnnamariA.

    OdpowiedzUsuń
  13. Przygoda z decu...prosta historia:wyjechalam z PL, zostawilam wszystko ale to dosłownie wszystko za sobą, musialam znaleść sobie jakieś zajęcie, juz wczesniej natrafilam na info o decoupage'u, a ponieważ wczesniej nigdy nie bylo czasu na nic innego jak tylko praca, praca,praca tak teraz czasu mam pod dostatkiem, mogę poświecać mojemu hobby i nowym pasjom ile tylko chcę i szukac nowych pomysłów, inspiracji na spędzanie wolnych chwil.Poza tym pewnie znacie to uczucie;zaczyna się od obklejenia serwetką drewienka, pojawiaja sie nowe pomysly, nowi ludzie i juz sie nie chce i nie moze przestac...Uwielbiam to co robię, wlasnie zaczynam przygodę z krzyżykami, namietnie pichce i pieke, broszkuje,dekoruje ,dekupazuje, bloguje i sprawia mi to tyle radosci, sprawia radosc osobom, ktorych moge obdarowac wlasnorecznie wykonanymi drobiazgami, relaksuje, uspokaja i wycisza...

    OdpowiedzUsuń
  14. o... niewiadziałam ze biore udział w candy . już linkuje

    OdpowiedzUsuń
  15. ja też przyłączę się do zabawy. A dzień bez decu to dzień stracony...

    OdpowiedzUsuń
  16. Witaj Basiu. Zabiorę i ja głos w dyskusji. Rękodziełem różnistym zostałam zarażona w dzieciństwie przez sąsiadki, które wraz z moją mamą na przemian pilnowały pociechy własne i cudze w przypadkach nagłej potrzeby. Jedna haftowała krzyżykami, druga robiła na drutach. W czasach kryzysy zmuszona zostałam do szycia odzieży własnej, aby jako młoda kobitka jakoś wyglądać, a pensja na niewiele starczała. Z decoupagem zetknęłam się na warsztatach plastycznych ale było to tylko naklejanie serwetek. Po tym doświadczeniu zaczęłam szperać w necie, eksperymentowałam i do dziś to czynię. Szukałam nowego rękodzieła aby zająć ręce i umysł, ukoić nerwy w bardzo stresującym okresie mego życia. Ponieważ odstresowywacz nadal potrzebny więc eksperymentuję z decoupagem i innymi technikami myśląć "ciekawe czy to da się zrobić". Czasami daje się a czasami nie ale frajdę mam przy tym niesamowitą, czego wszystkim rękodzielniczkom życzę.

    OdpowiedzUsuń
  17. dzięki dziewczyny ! cieszę się ,że che Wam się opowiedzieć swoją historię rękodzieła . Jest to bardzo ciekawa lektura ,
    basia

    OdpowiedzUsuń
  18. Z wielką chęcią piszę się na candy, a tworzę bo lubię:)

    OdpowiedzUsuń
  19. Bajeczko jak jest u mnie to już wiesz :) , ale i tak napiszę jeszcze, więc: zamiast marnować wolny czas na oglądanie seriali wolę spędzać go na... dłubaniu (czyt. rękodzieło)uwielbiam obdarowywać moich bliskich przedmiotami zrobionymi przez siebie i lubię patrzeć na ich miny kiedy oglądają moją kolejną "robótkę" i wogóle zauważyłam że bolą mnie palce kiedy dłuższy czas czegoś nie robię, więc muszę działać :)

    OdpowiedzUsuń
  20. od zawsze coś tworzę. scrapbookingiem np zainteresowałam się wpadając na pomysł zrobienia synkowi zaproszeń na chrzest. Na allegro natknęłam się na tą nazwę, która mnie zaintrygowała. Pogooglałam trochę i wpadłam po same uszy. a decoupage pociągać mnie coraz bardziej zaczyna, więc się skuszę na twoje cudeńka :)

    http://shiraja.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  21. Uwielbiam decu.Popieram Jufimę w zdaniu,że dzień bez decu to dzień stracony.Lubię robić coś,stroiki, dekoracje,malowanie na szkle ,ale decu zawładnęło mną całkowicie.
    A za słodkościami ustawiam się cichutko w kolejce.Link dam też na mój blox z decu ,,Z widokiem na pola i las".Pozdrowienia Dusia - Rudbekia

    OdpowiedzUsuń
  22. Ja od dziecka lubiłam szyć, najpierw ubranka dla lalek. Potem był haft i rysunek. Zaczęłam od haftu płaskiego i krzyżykowego. Kiedy byłam w szkole średniej wyszywałam bluzki, robiłam sweterki dla siebie i dużo młodszej siostry. Wtedy w sklepach nic nie było, a jak było to każda dziewczyna miała takie samo. Ja chciałam mieć coś czego inne nie mają. Mama moja była krawcową, więc mi szyła ubrania, a ja haftem zdobiłam. Potem chciałam, żeby moje dzieci były ładnie ubrane. I tak mnie to wciągnęło, że nie mogę przestać. Próbuję nowych technik. Robótki są dla mnie relaksem i czasem na przemyślenie różnych problemów. To jest nałóg, ja ciągle muszę coś robić. Jednak nie mam zamiaru leczyć się z tego nałogu.
    Serdecznie Cię Basiu pozdrawiam. Teresa

    OdpowiedzUsuń
  23. Mam trochę wolnego czasu, trochę zdolności i potrzebę zrobienia czegoś z tym czasem, a moja mama potrafiła także robić różne rzeczy, więc jakby mogło być inaczej ? Ja jeszcze pomagałam tkać na krosnach np.a jak sobie przypomnę ile było wełny czesankowej w moim domu :) i dziadka,który robił walanki :)teraz mogłabym mu je kwiatuszkami filcowymi ozdobić :)
    Mama szyła, robiła na drutach, szydełku, wyszywała. tkała...pamiętam lniane płótno, z którego szyło się ściereczki, obrusy, prześcieradła... i wcale taka stara nie jestem :)
    Pozdrawiam, Agnieszka

    OdpowiedzUsuń
  24. Basiu, odkąd pamiętam, w każdej wolnej chwili zawsze coś dłubałam, na drutach, na szydełku. Posługiwać szydełkiem i drutami nauczyła mnie mamusia i bardzo pilnowała, żebym robiła to dokładnie.Później już tak leciało. Pochodzę ze wsi, gdzie zimową porą zbierały się ciotki, sąsiadki na wspólne dzierganie. Ja w swoim życiu mam okresy, kiedy robię tylko jedna techniką,(było szydełko, druty, haft richelieu, znowu druty), a od obecnie od kilku lat, jest to głównie szydełko. Za sprawa forum na Talenciku, poznałam wiele innych technik, które mnie pasjonują, tylko czasu brak. I tak sobie myślę, że życia mało, aby się wszystkimi robótkami nacieszyć. Decu jeszcze nie umiem, ale mnie kręci...
    Pozdrawiam serdecznie ! Sabina (wojsab)

    OdpowiedzUsuń
  25. I ja jeszcze chciałabym się zapisać... :) Ja po prostu lubię coś sobie dłubać... :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Ja swoją przygodę z krzyżykami zaczęłam na studiach, bardzo podobały mi się prace jakie wychodziły spod igły koleżanki. Teraz nie wyobrażam sobie bezczynnego siedzenia :).

    Na candy chętnie się zapiszę ;).

    OdpowiedzUsuń
  27. Ile ja mam lat?? 36?? więc to oznacza, że mniej więcej od 30 lat coś dłubię... najpierw podpatrywałam mamę jak sprawnie dłubała oczka na długaśnych drutach i dziwnym dla mnie szydełku... zaczęłam i ja dłubać... potem wisiałam na babci jak szyła... i również musiałam spróbować... a potem w szkole, ambitna nauczycielka przekazała mi wiele różnych technik, w których sprawne ręce i wyobraźnia grały główną rolę... tej drugiej nigdy mi nie brakowało... i tak przez lata zbierało się coraz więcej nowych możliwości tworzenia... to jest najlepsze lakarstwo na nudę i wszelkie troski... odpręża i relaksuje, daje radość, a czasem pieniądze... Dzisiaj swą wiedzę przekazuję innym, aby mogli zrobić użytek ze zdolności, które mają uryte często głęboko...
    Dzielę się iskrą, która zapala ogień twórczy wielu moim kursantom... Pozdrawiam Cię Bajeczko - Hogis

    OdpowiedzUsuń
  28. Ja robię różności od niepamiętnych czasów. Zaczęło się to jeszcze na początku szkoły podstawowej (czyli w czasach, gdzie po świecie chodziły dinozaury, jak śmieją się co niektórzy) i trwa do dzisiaj. A dlaczego robię to, co robię? Na to pytanie jest chyba tylko jedna odpowiedź - żeby nie zwariować :):):) Dla mnie to odskocznia, relaks i wyciszenie.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  29. Prace ręczne to dziedzictwo mojej rodzinki . Babcie i rodzice byli krawcami a dziadek szył buty i rzeźbił w kamieniu .Moja mama przepięknie haftowała i projektowała nowe hafty .Uczyła się tego w specjalnej zawodowej szkole. Od niej nauczyłam się haftować a dziergania szydełkiem od babci. Niestety robótki wszelkie których nauczyłam się w młodości zarzuciłam na bardzo długi czas i dopiero kilka lat wstecz ponownie je odkryłam .
    Stało się to za sprawą przepięknych frywolitek , które zobaczyłam na Jarmarku rękodzieła. Zrobiłam wszystko , żeby nauczyć się ich wykonywania.
    Pomogły mi zapełnić pustkę domu i nie dopuściły do pojawienia się tzw. syndromu pustego gniazda. Teraz są dla mnie relaksem , wypełnieniem wolnych jesienno-zimowych dni .
    Pozdrawiam serdecznie ! Bożena - bonna

    OdpowiedzUsuń
  30. u mnie było tak, że całe swoje 'starsze' życie brakowało mi czegoś, czegoś kreatywnego; próbowałam z malowaniem na szkle, z szydełkiem, ale to nie było to i szybko rezygnowałam...
    i pewnego dnia w marcu tego roku bodajże chłopak mój, zwany Kotem, dał mi w prezencie zestaw startowy do decoupage'u... zaczęło się od decou, założyłam bloga, poznałam mnóstwo ciekawych blogów i jeszcze ciekawszych blogerek, zaraziłam się miłością do aniołów i śpiochów, i z nimi też spróbowałam - wpadłam w to po uszy :)
    pozdrawiam!!!

    OdpowiedzUsuń
  31. Moje tworzenie zaczęło się od tego, że z mężem postanowiliśmy, że nasza choinka bożonarodzeniowa będzie bez bombek... Moje pierwsze ozdoby były płaskie, takie wycięte z wycinanki, ale moje, moje i zrobione też przez moją bratanicę...
    Rok później wpadłam jakoś w internecie na masę solną i od niej się zaczęło... Nasza choinka zaczęła pięknieć z roku na rok...
    Później zobaczyłam na NK kolczyki zrobione przez znajomą mojej koleżanki, zapragnęłam się i tym zająć...
    Doszedł jeszcze Decoupage... tym zainteresował mnie moja kuzynka z Wilna...

    Mam małe dzieci, teoretycznie nie mam na to wszystko czasu.... Ale czasami wolę nie odkurzyć, nie pozmywać naczyń, byle tylko "wypocząć" i ukoić skołatane nerwy (moja trójeczka jest nieprzeciętnie ruchliwa i psotliwa)...
    To jest moja historia a na Candy z przyjemnością się zapisuję:):):)
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  32. P.s.
    Zapraszam też na moje serduszkowe Candy:):):)

    OdpowiedzUsuń
  33. Przede wszystkim Witam Cie bardzo serdecznie !!!
    Trafiłam tu przypadkiem i bardzo mi się podoba.
    Moja przygoda z decoupage zaczęła się przypadkiem, dowiedziałam się o tej technice od koleżanki. Powoli zaczęłam tworzyć małe, proste przedmioty, lecz po pewnym czasie decu pochłonęło mnie doszczętnie. Jestem osobą niepracującą zawodowo, więc mam czas, aby tworzyć zwłaszcza dla siebie i bliskich. Czasem to mnie uspakaja, ale przede wszystkim cieszy oczy i serce. Uwielbiam decu i przedmioty wykonane tą techniką.
    Staję więc cierpliwie w kolejce po słodkie cukiereczki i Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  34. Moja przygoda z rękodzięłem zaczeła się rok temu. Myslę ze to mało czasu ale moje zdolnosci rozwinełam szybciutko, poznajac wiele technik - pisze o tym na blogu - www.koralikowaweraph.blogspot.com

    Lubie craftowac, poniewaz daje to niepowtarzalna mozliwosc zrobienia czegos wyjątkowego:)

    Pozdrawiam i zapisuję się na Candy:)
    Weronika

    OdpowiedzUsuń
  35. oh jak to możliwe :) dodałam do siebie wczoraj Twoje candy i zaprosiłam na swoje...a tu komentarz się nie dodał :( więc napisze jeszcze raz...mam 22 lata to chyba niewiele :) moja przygoda z tworzeniem zaczęła się kiedy miałam 7 lat i zaczęłam robić kwiatki z bibuły :) a potem jakoś tak samo poleciało...kwiatki, lepienie z modeliny, biżuteria, decoupage...i tak sobie trwa...dlaczego? Powodów jest wiele. Uwielbiam rozdawać prezenty robione własnoręcznie. Mam wtedy wrażenie, ze oddaję drogiej osobie część siebie i wiem, że to więcej niż prezenty za miliony :) poza tym lubię zająć czymś łapki, kiedy siedzę sama w domu, kiedy nie chce mi się nigdzie wychodzić, lub kiedy po prostu chc być sama. No i...jestem nerwusem ;) żeby nie wybuchnąć lub kogoś nie zabić muszę chwycić do rąk coś innego :)

    OdpowiedzUsuń
  36. Szydełkuję... odkąd pamiętam, nauczyłam się tego od mamy. Robótki ręczne były obecne u nas zawsze (babci szydełkowała i haftowała, nawet mój dziadek wyszywał obrusy i świetnie potrafił szyć )
    Biżuterię zaczęłam tworzyć na własne potrzeby, a później dla znajomych.. a pozostałe techniki? jakoś tak na fali poszukiwań czegoś nowego :)

    Zapraszam tez na candy do mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  37. Witaj!! Bardzo podoba mi się Twoje candy, lubię takie jakby wyzwaniowe, w których trzeba coś zrobić a nie tylko wpisać się. To eliminuje osoby polujące na nagrody. Z chęcią podzielę się z Tobą moimi doświadczeniami :) Rękodzieło było ze mną od zawsze. Moja mama robiła na drutach, tata potrafi zrobić dosłownie wszystko (ale głównie maluje), więc myślę, że zamiłowanie do robótek wypiłam z mlekiem:) Jednak (już od podstawówki) robiłam to z doskoku, sporadycznie. Jednak mój "start" był zupełnie inny niż większości osób :) Byłam w ciąży i wiedziałam, że będąc na urlopie wychowawczym, potrzebuję mieć jakieś dodatkowe dochody, długo myślałam, kombinowałam aż w końcu postanowiłam, że spróbuje dorabiać sobie robiąc biżuterię. I tak to się zaczęło :)Na początku więc robiłam to dla pieniędzy. Nie była to "chęć zysku", ale "potrzeba dorobienia" :) Z czasem jednak zauważyłam, że gdy kilka dni niczego nie stworzyłam, to czułam się jakaś "niepełna", jakby mi brakowało czegoś bardzo ważnego... wtedy to stało się moją pasją. Dzisiaj nie wyobrażam sobie, że mogłabym siedzieć bezczynnie i nie robić "czegoś". Gdy przyjdzie jakaś choroba lub inna sytuacja, kiedy to nie mogę zasiąść do maszyny, przez ten czas nagromadza się w mojej głowie tyle różnych pomysłów, że czuję, że jeśli zaraz czegoś nie zrobię, to mnie chyba rozsadzi :D Wiem, wiem, że może napisałam trochę bez ładu i składu, ale czas mnie dzisiaj bardzo goni :) Pozdrawiam Cię serdecznie i obiecuję, że będę zaglądać :D

    OdpowiedzUsuń
  38. Moja przygoda z decu zaczęła się od prezentu dla mamy i trwa do dziś,a karteczkowanie - w trudnym dla mnie momencie,przynajmnie na chwilę zapominałam o kłopotach - było to dla mnie cos w rodzaju autoterapii.Wciągnęło mnie na maksa i tak dłubię sobie po dziś dzień:)
    Pozdrawiam serdecznie,postaram się tutaj zaglądać w wolnych chwilach,bo tworzysz piękne rzeczy
    http://askowaodskocznia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  39. Fajny temat, ja oprócz tego, że sama coś cały czas tworze to dzielę się tą radością z innymi i nie jest to tylko decoupage, przerabiam stare meble, ramy obrazów obijam materiałem ze starych zasłonek,a spotkania które organizuję, pozwalają też uczyć się od innych. Bo każda z nas wnosi coś nowego inaczej patrzy na każdy przedmiot i jest w tym tyle takiego babskiego ciepła....

    OdpowiedzUsuń
  40. Tworze bo jest to dla mnie wyzwaniem. Lubię brać się za coś nowego, próbować zrobić coś ładnego, oceniać efekt, wyciągać wnioski. Wyciąganie wniosków to dla mnie zdecydowanie najważniejsza faza. Czuje się dużo lepiej gdy mam świadomość, że czegoś się nauczyłam. Myślę, że to po części ukształtowało mój charakter. Chciałbym podróżować, poznawać różne miejsca i ludzi, ale... Te robótki są dla mnie właśnie takimi podróżami. Nie jestem regularna w moich działaniach i nie tworzę zbyt dużo.

    Pozdrawiam
    ter.ortyl@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  41. ja też spróbuję sił...pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  42. jazaczęłam tworzyć z nudów - w dzieciństwie mocno chorowałam i nie mogłam bawic sie na podwórku, jedynaczka w dodatku i takto sie zaczęło - nadal tworze dla zabicia czaasu gdy sem sama:)

    OdpowiedzUsuń
  43. Witam serdecznie :)
    Już zagłosowałam w ankiecie. Wybrałam opcję "tradycja rodzinna", bo do własnoręcznego tworzenia przyczyniło się oglądanie mojej Rodzicielki podczas róbótkowania :) Co prawda moja mama robi na drutach, ale mnie zawsze bardziej interesowało szydełko. Jestem mało skoordynowana, żeby dobrze radzić sobie z dwoma drutami ;) Poza tym zawsze widziałam, jak mama szyła mi na maszynie i dziergała na drutach ubranka dla lalek barbie. To zostaje w słowie. Oczywiście, będąc jeszcze mała, sama starałam się coś robić dla moich lalek. wtedy nie wychodziło, ale teraz, po kilkunastu latach już wychodzi i idzie "nie aż tak źle" ;)
    Pozdrawiam serdecznie i liczę na łut szczęścia w Twoim losowaniu :)
    PS: Nie żebym się czepiała czy cokolwiek, ale Ty te spadające kwiatuszki na blogu wstawiłaś sama, tak? Jako że jest to animacja, to bardzo spowalnia wczytywanie się i płynność działania strony :( Zwłaszcza jeśli ktoś ma słabe łącze albo łącze bezprzewodowe to może to sprawiać problem... :( Może wstawiłabyś coś mniej obciążającego stronkę? Naprawdę, nie czepiam się, nie chcę Ci zrobić na złość. To tylko taka mała porada ode mnie. Zrobisz z nią co zechcesz :)
    bizuterium.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  44. Avarill , dobre rady zawsze w cenie , tylko jak widać , jak zaczęłam usuwać , to i sztę graficzną usunęłam .... oj , te moje zdolności komputerowe...
    ale znajdę coś ładnego i wleję, hihihi
    pozdrawiam wszystkich , Bajka

    OdpowiedzUsuń
  45. A ja szczerze mówiąc dopiero zaczynam i uczę się. Nawet moje prace nie nadają się do pokazywania na blogu. Ale powiem Wam szczerze:RELAKSUJE MNIE TO...
    Oczywiście zapisuję się do poczekalni candy...

    OdpowiedzUsuń
  46. No cóż...u mnie początek tworzenia związany był z tym, że chciałam sobie i światu pokazać,że potrafię też coś zrobić z niczego. Jako kobieta niepracująca czuję się niespełniona i tym sposobem zagłuszam wszystkie moje lęki i obawy dnia codziennego...Więc również ustawiam się do kolejki...

    OdpowiedzUsuń
  47. To i ja się podzielę, jak to u mnie...
    właściwie odkąd sięgam pamiecią coś dłubałam...
    Dłubały moje prababcie, babcie i mama... Można rzec, że jestem obustronnie obciążona genetycznie...
    Chciałam nawet pójść w tym kierunku do szkół, ale orzeczono: że z tego na życie nie zarobisz dzieciaku (hi, hi... zadziwjająco, to właśnie dłubanie czasem ratuje mój budżet)
    Ale do rzeczy... moją pierwszą szyciową robótką była suknia dla lalki wykonana, uwaga... z wyciętego z firany kwiaciora (dodam, że firana wisiała w stołowym i była w przepiękne róże wielkości talerza stołowego i ja sobie pomyślałam, że to dopiero będzie cudna materia na lalkową suknię ślubną... tom jak sięgła wyciachała. Aaaa i nadmienię, że firana była wystana przez moją Rodzicielkę w sklepie znanym we Wrocławiu jako PDT i była dumą w/w wspomnianej;)
    Dodam w tym miejscu, że widząc wielkie zacięcie w moim Qurczęciu do podobnej tematyki i mając w pamięci w/w zdarzenie zdarza mi się powtarzać po kilka razy dziennie: Emisiu, jeśli masz jakiś pomysł z nożyczkami lub flamastrami... najpierw zapytaj czy możesz...
    A tak na zakończenie dodam, że miałam w swoim życiu też taki czas żem nie robiła nic łapkami, bo się jakoś mi znudziło... ale w wyniku pewnych zdarzeń osobistych, coby nie zwariować ze smutku wróciłam do tych robótkowych poczynań... to świetna terapia zajęciowa...
    Pozdrawiam pomysłodawczynię i uczestniczki i zapraszam do siebie... też na candy:)

    OdpowiedzUsuń
  48. Od zawsze tworzyłam, czyli malowałam, szyłam, pisałam opowiadania do szuflady.... Teraz jest to dla mnie terapia po ciężkim dniu pracy, która nie jest spełnieniem moich marzeń. Siadając przy maszynie czy też przy decu uciekam od tego świata, który jest tak nieprzyjazny, więcej czasu spędzam z sykiem, który tak jak ja ma artystyczna duszę i próbuje ze mną swoich sił w decu, lub w tworkach z masy solnej. Jest to wspaniała terapia, a przy dziecku dodatkowy pretekst do wspólnej zabawy, szczególnie jak dziecko ma już swoje sprawy, kolegów, zainteresowania.......
    Ja poprzedniczki również ustawiam się w kolejce na cukierasy...

    OdpowiedzUsuń
  49. oj kolejne okazja by wsiąść się za decoupage bo kiedyś coś tam skrobnęłam i na tym się skończyło a szkoda ...

    http://kigabet.blogspot.com/2010/08/candy.html

    OdpowiedzUsuń
  50. i ja sie zglaszam, uwielbiam w wolnych chwilach cos sobie porobic, zrelaksowac sie, w internecie natknelam sie na decoupage, kwiatki z bibuly, koszyczki z papierowej wiklkiny i malowanie i postanowilam cosik stworzyc sama.

    OdpowiedzUsuń
  51. Ja też spróbuję :)
    Moja przygoda zaczęła się gdy zobaczyłam jak moja koleżanka haftuje. Też chciałam się tego nauczyć, mogłam tworzyć coś własnego, pozwoliło zrobić coś własnymi rękoma. Koleżanka mnie nauczyła, jednak sama przestała haftować niedługo później. A u mnie się przyjęło i zostało :)
    Zapraszam: http://irbisek.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  52. Zaczęłam tworzyć, bo nie znajdywałam w sklepach biżuterii, która byłaby zrobiona tylko dla mnie. Chciałam czegoś wyjątkowego - nawet jeśli nie do końca udolnie zrobionego, ale do granic możliwości spersonalizowanego. Czegoś mojego :)
    Ot co.

    Pozdrawiam serdecznie!

    wiankowa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  53. nie wiem skąd to się wzięło. To chyba było we mnie od zawsze. Kiedy byłam mała moich rodziców nie było stać na nowe ubranka, więc mama starała się coś zrobić sama. Często robiła na drutach, albo szyła na maszynie. Kiedy miałam koło 6 lat (chyba) mama nauczyła mnie szydełkować. Oczywiście było to nieudolne, ale fascynujące. Potem wiedziałam, że to jest to. Zamiłowanie do plastyki sprawiło, że w każdej wolnej chwili coś malowałam,lepiłam albo szyłam. Potem było to poniekąt moim obowiązkiem bo poszłam do gimnazjum o profilu plastycznym, ale takie tworzenie na zawołanie bardzo mnie drażniło. Teraz chodzę do ogólniaka i mam mało czasu poza szkołą, ale nie ma siły na ziemi, która oderwałaby mnie od robótek (i zagoniła do nauki) ;) dlatego teraz postanowiłam sprzedać moje prace (bo mam za małe mieszkanie i nie mam gdzie tego wszystkiego trzymać) i cały dochód przeznaczyć dla pewnej chorej dziewczynki. Do tej akcji zapraszam każdą chętną osobę, bo każdy gest się liczy! więcej o tym można przeczytać na moim blogu (all-4art.blogspot.com). No i to chyba tyle... tak to się jakoś toczy ;))
    chyba się trochę za bardzo rozpisałam! ;)

    OdpowiedzUsuń
  54. Kolejka byla dluga, a ja chcialam miec nowy sweter. Mama nie nadarzala z dzierganiem, a mi brakowalo juz cierpliwosci. Byl rok 1982, w sklepach byly pustki, nie bylo mozna wyjsc na ulice, a ja czekalam. Poprosilam mame, aby mnie nauczyla robic na drutach i tak sie zaczelo i nigdy nie skonczylo.

    OdpowiedzUsuń
  55. U mnie zaczęło sie niewinnie. Chciałam sowjej nowej chrześnicy podarować coś od siebie, nic kupnego ale coś co stworze własnymi rękami. Przynosząc niedokończonego jeszcze króliczka córcia się w nim bez pamięci zakochała i trzeba było zrobić drugiego a potem i kolejne a ja cieszę się ze mam swoje hobby, jakis sówj mały talencik bo zawsze zastanawiałam się czemu nie mam nic. Chciałabym się tyle nauczyc ale nie wiem czy mi czasu starczy w życiu na nauke wszystkiego ale to tak cieszy i wciąga choć dzieci na karku dają nie raz popalic to jednak sił mi nie brak tylko ciut jeszcze umiejetności.
    Na tak słodkie candy zapisuję się z ochotą:))

    OdpowiedzUsuń
  56. Heh ja niestety nie mam się od kogo uczyć... Moja Mama jest "nieartystyczna";) Tak więc uczę się przede wszystkim z internetu! A resztę próbuję:) Z dekupażem dopiero zaczynam przygodę. No i każda serwetka jest dla mnie na wagę złota uwielbiam je:) Tak więc ustawiam się w kolejeczce grzecznie;)

    Pozdrawiam Joaś:)
    http://joasiunia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  57. Uwielbiam robić drobiazgi takie żeby po mnie coś zostało na tym świecie - lubię robótki od szkoły, teraz nie ma takich zajęć oraz to jest świetne zajęcie po pracy

    OdpowiedzUsuń
  58. Jak już ktoś zaznaczył,wszystkiego po trochu nauczyłam się w podstawówce,szycia na maszynie,sama podglądając mamę.A potem wiadomo dzieci i dziurawe spodnie trzeba było jakoś połatać,sukienczyny ala chińskie poszyć,do tego dom przystroić więc szydełko w ruch.Teraz stroję dom w wyszywane obrazki,a i obdarować znajomych własnoręcznie wykonanym obrazkiem-bezcenne.Wpadłam tu na chwilę,dekupeżu nie próbowałam,choć bardzo mi się podobają takie ozdoby,mam niestety jeden nałóg-haft krzyżykowy i przy nim zostanę,za bardzo w to wsiąkłam.Pozdrawiam i zajrzę tu nie raz...koniecznie.
    pola

    OdpowiedzUsuń
  59. Ja podglądałam robótkowanie u mamy i u babci. Mama robiła piękne rzeczy na drutach natomiast z babcią robiłam ozdoby choinkowe z korali. Można powiedzieć, że zamiłowanie do jakiegoś dłubania mam we krwi. Sama zaczęłam coś robić jednak dopiero gdzieś pomiędzy pierwszym a drugim dzieckiem. Najpierw był haft krzyżykowy, potem odświeżyłam wiadomości o szydełkowaniu a teraz podoba mi się scrapbooking. Chyba będę sobie musiała rozpisać grafik :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  60. Decoupagiem zajęłam się przypadkiem, ale pokochałam miłością ogromną. Sprawia mi ogromną frajdę, a jednocześnie pozwala się zrelaksować i na chwilę oderwać od codzienności :)
    Piękne rzeczy robisz! Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
  61. Dla mnie był to czysty przypadek, który skierował moje życie w zupełnie innym kierunku niż bym się spodziewała. Zobaczyłam, spróbowałam, a potem się zaraziłam...chorobą zwana dekupażem. A "najgorsze", że wokół mnie miałam wiele cudownych osób, które pokazały mi technikę. No i juz nie wyzdrowiałam. Robię to bo poprostu lubię, poznałam także dzięki temu wiele wspaniałych dziewczyn, z którymi się spotykam, zaczęłam pisac bloga, dzięki któremu także poznałam wiele wspaniałych dziewczyn i jestem niestety uzaleźniona. A im więcej oglądam prac innych tym bardziej chciałabym wszystkiego spróbować. Teraz chodzi mi po głowie ceramika...

    OdpowiedzUsuń
  62. Jeszcze ja się ustawiam...
    tworzę coś bo lubię mieć zajęte ręce i lubię coś "wytworzyć" własnymi rękami ...bo w pracy to wytwarzam tylko tony papierów - i ładne to te papiery nie są ;) Za to po pracy mogę sobie poszaleć i próbować nowych technik i jest fajnie :)

    OdpowiedzUsuń
  63. dołączam do zabawy
    Od małego robiłam na drutach, póżniej doszło szydełko, szycie , a na końcu twozenie biżuterii. Ciekawe co jeszcze przede mną.
    pozdrawiam
    www.bizugagipy.blox.pl

    OdpowiedzUsuń
  64. Od zawsze lubiłam prace ręczne, probowałam roznych hobby,ostatecznie stanelo na bizuterii recznie robionej, choc czasem tez decoupage :))
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  65. Jak to się zaczęło... przeglądałam blogi z twórczością różnych osób i chciałam zacząć robić coś podobnego. Trafiła się okazja, kiedy musiałam wysłać kartkę okolicznościową, a nie miałam czasu, żeby poszukać w sklepach - zrobiłam ją sama. I tak robię te kartki do dziś! :)

    A w kolejce po candy z chęcią się ustawiam - chcę w końcu spróbować decoupage!

    OdpowiedzUsuń
  66. Ja mam na pewno w genach- z obu stron, ciotki malarki, krawcowe, babcia krawcowa, pradziadek wikliniarz...Lubię dłubać, choć nie we wszystkim: druty-jak miałam 11lat i złamaną nogę- potem uczyłam koleżanki i przestałam, szydełko- czasami serwetka na Wielkanoc...kiedyś, w liceum bluzka.
    Szyję od 6r.ż. jak babcia pozwoliła siąść do maszyny- przedtem tylko igłą.
    Biżuteria od pięciu lat. Filc od pół roku. Malowałam przez rok chusty dla rezerwistów, ale rysuję, maluję odkąd umiem trzymać narzędzie w ręku...
    Decoupage czasami, bo to dużo czasu trzeba, a ja mam dużo chwil...
    Muszę coś robić. Przymus taki.
    Ale nie lubię gotować, no chyba, że eksperymenty.
    Poza tym jak reszta kandyduję do candy, bo ładnie tu. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  67. Ja po prostu uwielbiam otaczać się pięknymi, ręcznie robionymi przedmiotami. Np. taki prezent ręcznie wykonany ma dla mnie podwójną wartość niż po prostu kupiony w sklepie :) Poza tym powiem nieskromnie że zawsze byłam trochę uzdolniona plastycznie więc zaczęłam od malowania obrazów, ale jak tak pooglądałam wasze strony to mnie zazdrość za garło chwyciła i zaczęłam próbować swych sił w kartkach, rzeźbiarstwiem, czasem szyciu i szydełkowaniu oraz właśnie decoupage, który jest moją miłością choć brakuje mi materiałów by kontynuować moje pasje :)

    I oczywiście również zgłaszam się do candy :)

    Info o candy wg dat o tu:

    http://malowanyimbryczek.blogspot.com/2009/09/przypominam-o-kolejnych-wspaniaych.html

    OdpowiedzUsuń
  68. Marysd pisze
    Robótkowała babcia , mama no i robie to ja.Lubię głównie szydełko, ale dotykam niesmiało tez innych technik.Pewnie kocham robótki, ale ostatnio stwierdzam ,że one często dają wytchnienie w trudnych chwilach, pozwalaja zająć mysli czymś innym,przynoszą radosć , cieszą serce jak się podobają, są sztuką tworzoną
    przez każdą z nas.A może pozwalają przetrwać coś co wydaje sie nie do przetrwania................Nie można też zapominać o ludziach , których poznajemy, o przyjaźniach, które zawieramy dzięki naszej robótkomani I jeszcze jedno -- zostawiamy po sobie jakieś dziedzictwo dla kolejnych pokolen.Cudowne.

    oczywiście też zgłaszam sie do candy.

    OdpowiedzUsuń
  69. A ja wyczytałam w internecie że jest coś takiego jak rękodzieło, zresztą od zawsze miałam niespokojne rączki no i zaczęłam kombinować.
    Fajne candy zoragnizowałaś więc się zapisuję :)

    OdpowiedzUsuń
  70. Moje rekdzielo zaczelo sie od haftu krzyzykowego w szkole, potem byla praca i czasu za malo. Pewnego jednak dnia okazalo sie ze jestem w ciazy, co za wspanaily dzien :) Po 4 miesiacach aby moje male serduszko nie urodzilo sie zbyt wczesnie musialam przez 2 miesiace lezec w lozku gdzyz ciaza byla zagrozona, zeby sie nie nudzic znow zaczelam wyszywac i to pchlonelo mnie calkowicie. Cale szczescie Majeczka urodzila sie planowo, od tego czasu zaczelam robic wszytsko moim rekoma co mi przyjdzie do glowy tzn bizuteria, hafty, kwiaty z bibuly, koszyczki z gazet i raczkuje w decoupage. Przy malym dziecku nie mam na to zbyt wiele czasu ale jednak kazda wolna chwilke staram poswiecic sie na to co uwilebiam Pozdrawiamy Ewelina i Majeczka :)
    Blog dopiero w budowie ale mimo to zapraszam :)
    http://crazybutterflyworld.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  71. ustawiam się w kolejce :D ... co do rękodzieła ... kiedyś dawno temu moja mama namiętnie coś tworzyła, patrząc na nią tworzyłam i ja ... potem obie zaniechałyśmy tego procederu. Jakiś czas temu wróciłam zarażona przez koleżankę i bloga pewnej pani. Teraz mam, jak to mawiam, twórcze ADHD i chcę się nauczyć jak najwięcej technik tworzenia:D aaa zapomniałabym o moim adresie ineskowo.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  72. ankiety wypełniłam i na candy się zapisuję :D

    OdpowiedzUsuń
  73. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  74. To ja również zapisuje się do candy. Ja decoupage zajmuję się od jakiegoś roku, więc mój staż nie jest zbyt duży. Cały czas się uczę. Zawszę lubiłam robótki. Zajmowałam się haftem krzyżykowym, robiłam biżuterię, bransoletki na krośnie. Pewnego razu zobaczyłam przypadkiem kolczyki decoupage w internecie i od tego zaczęła się moja przygoda z decoupage, która jest teraz moim hobby.
    http://sei-taing-kya.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  75. Przepraszam za zamieszanie, ale robiłam reorganizację bloga i teraz informacja o Twoim candy jest przeniesiona tu:

    http://malowanyimbryczek.blogspot.com/p/candy.html

    OdpowiedzUsuń
  76. Ojej! Chciałam zagłosować w ankiecie,ale obie już są zamknięte.
    Robótkować zaczęłam już dawno temu. Pierwsze krzywe krzyzyki postawiłam mając jakoś tak 5-6 lat :-D
    Napatrzyłam się na moją Babcię, która zawsze miała czymś zajęte ręce. Nawet jak odpoczywała, to coś robiła. Babcia pięknie szydełkowała. Nie było dla niej wzoru nie do zrobienia. Myślę, że to właśnie dzięki Niej tak bardzo lubię wszelkie prace ręczne :-)
    Na zabawę oczywiście się zapisuję - rzutem na taśmę ;-)

    OdpowiedzUsuń
  77. jak się zaczęło?! hmmm naoglądałam sie tych cudowności na blogach i doszłam do wniosku, że skoro inni mogą to ja też!
    więc wszystko co robię jest próbą.
    to ważne próby. i wiele dla mnie znaczą...
    i uwielbiam ręcznie robione prezenty - w których tyle widać serca...

    co do Twojego Candy... chciałabym udoskonalić swoje decou zdolnosci... a jakos nie bylo okazji, moze ta jest odpowiednia?

    OdpowiedzUsuń
  78. Dla mnie tworzenie to nałóg i ucieczka od problemów, taka mała terapia;) ale i wielka pasja, nie potrafię sobie wyobrazic że można życ i nic nie robic, choc czasem i tego zazdroszcze osobom nie tworzącym, czasem to nawet łatwiejsze jest. Nawet patrząc w telewizor, odpoczywając, stale coś robie. Wolna chwila bez robótki do dla mnie stracony czas:)
    Oczywiście zapisuje się na candy, zapraszam także do mnie:)

    OdpowiedzUsuń
  79. Moimi pierwszymi nauczycielkami były babcia i mama. Poźniej to już podwórkowe kółko rękodzielniczek działające wszędzie, gdzie tylko się dało. Od niedawna wródziłam do działania skuszona pieknymi pracami zamieszczanymi na blogach. Jeśli chodzi o candy to z ochotą się zapisuję.

    OdpowiedzUsuń
  80. Wspominając moje pierwsze spotkanie z rękodziełem widzę piękne poduszki haftowane kolorowymi krzyżykami na czarnym tle jakie wykonywała sąsiadka, u której w domciu czasami w dzieciństwie mnie zostawiano. Żyliśmy z sąsiadami niemal jak w komunie a czasy były takie, że wszyscy czymś ciekawym się zajmowali. Jedna z sąsiadek robiła świetnie na drutach, inna szydełkowała, kolejna krzyżykowała a my dzieci próbowałyśmy każdej z tych sztuk ale najchętniej szyłyśmy ubranka dla lalek i urządzałyśmy im domki z pudełek. Mijały lata i nastał czas, w którym ciężko było cokolwiek ciekawego do ubrania kupić, tkaniny nie były drogie więc zajęłam się szyciem na własne potrzeby. Szyłam praktycznie wszystko od spodni po kurtki jednak nigdy nie pałałam sympatią do tego zajęcia. Potem były szkoły, kursy, papierki i pojawił się internet. Internet to skarbnica pomysłów. Są rzeczy, które po prostu MUSZĘ wypróbować, bo inaczej się uduszę. W ten sposób opanowałam decoupage, filcowanie dwoma sposobami, frywolitkę igłową i czółenkową i sama nie wiem co jeszcze bo się zaplątałam w zeznaniach. Rękodzieło zajmuje moje ręce i głowę w kryzysowych życiowych sytuacjach jednocześnie dając satysfakcję z dobrze wykonanej pracy bądź "kopa" do poprawienia tego, co nie wychodzi tak, jak sobie zaplanowałam. Basiu pozdrawiam i podglądam.

    OdpowiedzUsuń
  81. Witaj.Odkad siegam pamiecia wstecz to zawsze czulam w sobie dusze artystyczna.pociagaly mnie tance,spiewanie,haftowanie poduszek,recytowanie wierszy w szkole,robienie sweterkow na drutach....Pamietam,ze wlasnorecznie wyhaftowalam sobie sukienke do slubu.....malowalam na plotnie, z ktorych pozniej szylam torby szkolne...Pewnego dnia kolezanka z pracy powiedziala mi o kursie decoupage,ktory byl organizowany w moim miescie- no i zapisalam sie oczywiscie. Spodobalo mi sie decoupage w 3D i stalo sie moim hobby- wystawiam swoje prace na facebook www.Dziupla NutkiDaNutki. Kazda wolna chwile poswiecam na rozwijanie mojego hobby i staram sie zrealizowac wszystko to co wymysli moja glowa. Za 4 lata ide na emeryture i wiem,ze bede miala co robic. Chcialabym sprobowac jeszcze zrobic lampe z witrazem i mysle o tym intensywnie. Mam jeszcze duzo do zrobienia a moje motto na nadchodzace lata brzmi ZOSTAWIC PO SOBIE SLAD.

    OdpowiedzUsuń
  82. Moje drogie Koleżanki, dziękuję za Wasze wpisy pod tym postem . Z przyjemnością je przeczytałam , ale losowania już nie będzie ! To candy było ogłoszone w 2010 roku ! Pozdrawiam serdecznie , Basia

    OdpowiedzUsuń